05.10.2012

It's time for knitting!

Dzisiejszy poranek był wyjątkowo słoneczny - zupełnie nie jak Londyn w październiku. Skorzystałam z okazji i zabrałam dziecko na długi spacer do parku po drodze zahaczając o ulubioną pasmanterię. Oczywiście nie wyszłam z pustymi rękami. Kupiłam śliczną wełnę, oto ona:

Today was an exceptionally sunny morning - very rare for London in October. I took the opportunity and took my baby for a long walk in the park and on my way I visited my favorite haberdashery. Of course, I came out not empty-handed. I bought a beautiful wool, here it is:




Jak co roku z nadejściem jesieni rozpoczynam mój sezon druciany.  Dziergam szaliki, swetry, rękawiczki, czapki, czyli pełne zaopatrzenie na zimę ;) Kiedy za oknem deszcz, plucha i pogoda nie zachęca do wychodzenia, przyjemnie jest wbić się w fotel przed telewizorem, obok ciepła herbatka, a w rękach druty.
Właśnie siedzę nad słoikiem ogórków kiszonych (dopiero na obczyźnie poczułam, że to jeden z polskich smaków, bez których nie mogę żyć) i kombinuję co powstanie z zakupionych motków. Ma to być prezent urodzinowy dla kogoś bliskiego, ale cicho sza, bo to niespodzianka.
Już niedługo zaprezentuję efekty, a teraz raz dwa i lecę nabierać oczka!

As every year, the arrival of autumn begin my knitting season. I knit scarves, sweaters, gloves, hats - a full range of supplies for the winter ;) When out of the window all you can see is rain and the weather is not encouraging to go out, it's really nice to sit in a comfy armchair in front of the TV with a hot tea next to you, and just knit and knit.
I'm sitting on a jar of pickled gerkins (only when living abroad I felt that it is one of the polish tastes, without which I couldn't exist) and I think what will be created of the purchased skeins. This is ment to be a birthday gift for someone I care, but hush-hush, because it's a surprise.
Soon, I will present results and now I'm going to cast on the stitches!

1 komentarz: